Przedawnienie roszczeń Frankowiczów – czy koniec 2025 roku to granica bezpieczeństwa?

Odpowiedź na tytułowe pytanie nie jest pewne, ale istnieje realne ryzyko, że sądy przyjmą niekorzystną dla kredytobiorców koncepcję liczenia terminu przedawnienia od wydania przez TSUE w dniu 3 października 2019 r. wyroku w sprawie Dziubak (C-260/18). Warto być świadomym tego zagrożenia i działać z wyprzedzeniem, bo czasu na pozwanie Banku i odzyskanie środków może być już bardzo mało – do końca 2025 r.

Przedawnienie w polskim prawie

Art. 118 Kodeksu cywilnego mówi, że roszczenia konsumentów przedawniają się co do zasady po sześciu latach, a dla świadczeń okresowych i roszczeń związanych z działalnością gospodarczą – po trzech latach. Jednak tak nie było zawsze. Do 9 lipca 2018 r. obowiązywał ogólny termin 10 lat. Nowelizacja z 2018 r. skróciła go do 6 lat i wprowadziła przepisy przejściowe. Oznacza to w uproszczeniu, że:

  • roszczenia powstałe po 9 lipca 2018 r. przedawniają się po 6 latach, a
  • roszczenia powstałe przed tą datą – co do zasady przedawniają się po 10 latach.

W praktyce oznacza to, że Frankowicz nie ma nieograniczonego czasu na dochodzenie swoich praw. Problemem nie jest jednak sama długość terminu, lecz to, od kiedy on naprawdę zaczyna biec. I tu kluczową rolę odgrywają wyroki TSUE i Sądu Najwyższego

Nieważność umowy a zwrot pieniędzy – dwie różne sprawy

Pamiętać należy, że Frankowicz pozywa Bank i wnosi o stwierdzenie, że umowa kredytu jest nieważna z powodu nieuczciwych postanowień. To roszczenie (o ustalenie), ma charakter szczególny, ponieważ można je podnosić w każdym momencie i nigdy się nie przedawnia.

Druga część roszczenia, to już kwestie finansowe. Działa to w ten sposób, że skoro umowa jest nieważna, to kredytobiorca oczekuje zwrotu rat, prowizji i innych kosztów, które przez lata płacił Bankowi. I właśnie tutaj pojawia się problem przedawnienia, bo takie roszczenia – jako majątkowe – mogą z się przedawnić. Co do zasady termin na ich dochodzenie, wynosi 6 lat (albo 10 lat) a początek biegu terminu przesądza o tym, czy kredytobiorca odzyska wszystkie wpłacone środki, czy tylko te nowsze.

Co powiedział TSUE o przedawnieniu?

O samym przedawnieniu TSUE wypowiedział się np. w wyroku z 10 czerwca 2021 r. w sprawach połączonych (C-776/19 do C-782/19) oraz w sprawie C-485/19. Trybunał wyjaśnił, że termin przedawnienia nie może zacząć biec, zanim konsument nie uzyska wiedzy o abuzywności klauzul umownych. Chodzi o to, że konsument musi mieć najpierw realną możliwość dowiedzenia się, że został wprowadzony w błąd, ponieważ inaczej ochrona, którą daje mu prawo unijne, byłaby tylko pozorna.

Jak reagował Sąd Najwyższy?

Linia orzecznicza polskiego Sądu Najwyższego w zakresie przedawnienia roszczeń Banków ewoluowała pod wpływem orzeczeń TSUE. 

W uchwale z 7 maja 2021 r. (III CZP 6/21) Sąd Najwyższy przyjął, że roszczenie Banku o zwrot wypłaconego kapitału powstaje dopiero w momencie, w którym umowa kredytu staje się trwale bezskuteczna. Innymi słowy dopiero po tym, jak konsument wyrazi w sposób świadomy i wolny brak zgody na związanie się niedozwolonym postanowieniem. W praktyce prowadziło to do sytuacji, w której termin przedawnienia roszczeń Banku zaczynał biec znacznie później niż termin przedawnienia roszczeń Konsumenta, co rodziło rażącą asymetrię.

W uchwale z 25 kwietnia 2024 r. (III CZP 25/22), Sąd Najwyższy stwierdził, że bieg przedawnienia roszczenia banku należy liczyć od dnia następującego po dniu, w którym kredytobiorca zakwestionował związanie umową. Nie jest przy tym konieczna szczególna forma, wystarczające jest każde zachowanie konsumenta, z którego jasno wynika brak woli związania się klauzulą abuzywną, np. złożenie reklamacji, wezwania do zapłaty czy pozwu.

Co istotne, choć Sąd Najwyższy wypowiadał się przede wszystkim w odniesieniu do roszczeń banków, to potwierdził, że roszczenia kredytobiorców o stwierdzenie nieważności umowy, jako związane abuzywnością postanowień – nie podlegają przedawnieniu.

Orzeczenie TSUE w sprawie Dziubak – możliwy początek biegu terminu przedawnienia?

Pamiętać należy, że najważniejszym sygnałem dla Frankowiczów, że umowy frankowe mogą zawierać klauzule niedozwolone, był głośny wyrok w sprawie Dziubak (C-260/18) z 3 października 2019 r.

TSUE potwierdził wtedy, że klauzule indeksacyjne i przeliczeniowe w umowach mogą być nieuczciwe, a sądy nie mają prawa zastępować ich innymi mechanizmami. TSUE potwierdził, że eliminacja klauzul abuzywnych może prowadzić do upadku całej umowy. Wyrok odbił się szerokim echem w mediach i dla wielu kredytobiorców był pierwszym momentem, gdy teoretycznie mogli usłyszeć, że umowy frankowe mogą być wadliwe. Powyższe powoduje, że niektórzy twierdzą, że właśnie ta data może być traktowana przez część sądów jako potencjalny początkowy termin biegu przedawnienia roszczeń o zwrot pieniędzy dla Frankowiczów, ponieważ powinno się przyjąć, że rozsądny konsument wiedział lub co najmniej powinien był wiedzieć od daty wydania tego orzeczenia, iż w jego umowie mogą znajdować się klauzule niedozwolone.

Podstawą tej koncepcji jest art. 120 § 1 Kodeksu cywilnego, który stanowi, że bieg przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne. Jeżeli wymagalność zależy od działania uprawnionego, termin liczy się od dnia, w którym mógł on to zrobić najwcześniej. W praktyce może oznaczać to więc, że konsument, po wyroku TSUE w sprawie Dziubak, mógł już skutecznie dochodzić roszczeń, ponieważ miał już od tego dnia wiedzę a więc i możliwość dochodzenia roszczeń. Z tej właśnie konstrukcji niektórzy wywodzą domniemanie, że świadczenia stały się wymagalne właśnie od 3 października 2019 r.

Trzeba jednak podkreślić, że mamy na razie do czynienia jedynie z koncepcją, która nie została jeszcze potwierdzona. Coraz częściej pojawia się ona jednak w rozważaniach, a to rodzi realne ryzyko, że w przyszłości zostanie przyjęta jako obowiązująca. Z punktu widzenia kredytobiorców oznacza to konieczność zachowania szczególnej ostrożności, aby nie dopuścić do przedawnienia swoich roszczeń finansowych, które często sięgają kilkuset tysięcy złotych. Wobec tego warto rozważyć podjęcie działań procesowych bez zbędnej zwłoki już teraz.

Jeśli ww. wykładnia się utrwali, sześcioletni termin przedawnienia liczony będzie od października 2019 r. i dla każdego Frankowicza upłynie z końcem 2025 r. Wówczas część roszczeń, zwłaszcza dotyczących rat uiszczonych przed tą datą, może być już nie do odzyskania.

Najczęstsze pytania

Czy każdemu Frankowiczowi przedawnią się roszczenia o zapłatę do końca 2025 r.?
To zależy od indywidualnej oceny sądu, ale coraz częściej wskazuje się, że od orzeczenia w sprawie Dziubak, a więc od 3 października 2019 r. będzie się liczyć termin przedawnienie roszczeń o zapłatę, co oznacza, że upłynie on z końcem 2025 r. Do końca 2025 r. mogą przedawnić się więc roszczenia o zwrot niektórych rat – głównie tych zapłaconych po 9 lipca 2018 r. i w 2019 r. Raty sprzed tej daty objęte są 10-letnim terminem przedawnienia, więc przedawnią się później.

Dlaczego mówi się, że termin przedawnienia liczy się od wyroku TSUE?”

Może to wynikać z art. 120 § 1 KC, ponieważ zgodnie z tym przepisem, termin biegnie od dnia, gdy roszczenie stało się wymagalne, a można przyjąć, że wymagalność roszczenia zależy od podjęcia określonej czynności przez uprawnego, w tej sytuacji – Frankowicza. Ponieważ więc po wyroku TSUE w sprawie Dziubak z 3 października 2019 r. przeciętny konsument teoretycznie powinien się dowiedzieć o swoich roszczeniach to można próbować przyjąć, że już od tej daty mógł domagać się zwrotu pieniędzy.

Dlaczego mówi się, że raty z 2019 r. mogą przedawnić się już z końcem 2025 r.?
Bo po nowelizacji Kodeksu cywilnego z 9 lipca 2018 r. termin przedawnienia dla konsumentów został skrócony z 10 do 6 lat. Wszystkie raty zapłacone po tej dacie (czyli także w 2019 r.) objęte są już 6-letnim terminem. Zgodnie z art. 118 KC przedawnienie nie kończy się dokładnie w dniu zapłaty raty, ale na koniec roku kalendarzowego. Dlatego rata wpłacona np. w marcu 2019 r. przedawni się nie w marcu 2025 r., ale dopiero 31 grudnia 2025 r. – i tak samo będzie z wszystkimi ratami z całego 2019 r.

Co, jeśli spłaciłem cały kredyt w 2018 lub 2019 r?
Jeśli kredyt został spłacony po 9 lipca 2018 r. i do końca 2019 r., istnieje ryzyko, że wszystkie roszczenia o zwrot rat przedawnią się już z końcem 2025 roku. W praktyce może to oznaczać utratę prawa do odzyskania jakichkolwiek pieniędzy, jeżeli do tego czasu nie podejmiesz kroków prawnych.

Co się stanie, jeśli konsument pozwie Bank dopiero w 2026 r. lub później?
Stwierdzenie nieważności umowy będzie nadal możliwe – tego roszczenia nie ogranicza żaden termin, ale część roszczeń o zapłatę (zwrot rat) może być już nie do odzyskania. Raty, spłacone po nowelizacji Kodeksu cywilnego z 2018 r., a więc sprzed 9 lipca 2018 r., mogą być dalej do odzyskania. Natomiast spłacone po tej dacie, z uwagi na 6 letnim termin przedawnienia, mogą być nie do odzyskania. Sąd zasądzi tylko te świadczenia, które nie zdążyły się przedawnić, np. raty zapłacone w 2021.

Czy wezwanie Banku do zapłaty przerywa bieg terminu przedawnienia?
Nie. Skutek w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia daje dopiero złożony pozew w sądzie.

Czy mediacja przedsądowa przerywa bieg przedawnienia?
Nie. Sama mediacja przedsądowa nie chroni przed upływem terminu przedawnienia. 

Czy Banki powołują się na przedawnienie?
Tak, i robią to coraz częściej. To jeden z głównych argumentów obrony, który może ograniczyć wysokość zasądzonych kwot.

Podsumowanie

Roszczenie o stwierdzenie nieważności umowy frankowej nie ulega przedawnieniu, ale roszczenia pieniężne o zwrot rat, prowizji czy opłat – już tak. Coraz częściej można spotkać pogląd, że bieg sześcioletniego terminu przedawnienia, zgodnie z art 118 § 1 w zw. 120 § 1 KC, można będzie liczyć od 3 października 2019 r., czyli od wyroku TSUE w sprawie Dziubak. Nie jest to jednak stanowisko jednolite ani ostateczne, ale warto mieć tego świadomość.

Dlatego Frankowicze nie powinni czekać. Każdy miesiąc zwłoki zwiększa szansę, że Bank podniesie skuteczny zarzut przedawnienia i część roszczeń przepadnie bezpowrotnie. Zwłaszcza koniec 2025 roku może być punktem granicznym, po którym odzyskanie wszystkich środków stanie się niemożliwe.

Trzeba pamiętać, że do złożenia pozwu należy się przygotować – zgromadzić dokumenty, przeanalizować umowę, sporządzić wyliczenia. To wymaga czasu i współpracy z prawnikiem. Dlatego nie warto odkładać sprawy na ostatnie tygodnie grudnia 2025 r. 

Kto chce odzyskać pieniądze, powinien zacząć działać już teraz!